Mniej niż co dziesiąta z małych i średnich firm stara się o kredyt bankowy, a finansowanie uzyskuje jeszcze mniejsza grupa. Wszystko przez to, że procedury w większości banków nie są dostosowane do sytuacji i potrzeb najmniejszych przedsiębiorstw.

Małe i średnie firmy stronią od banków. Widać to choćby po danych zbieranych przez resort gospodarki. Na stronach tego ministerstwa można znaleźć publikacje z serii „Trendy rozwojowe mikro-, małych i średnich firm”. Wynika z nich, że każdego półrocza (bo dane obejmują okresy 6-miesięczne) zaledwie ok. 10% z tej grupy przedsiębiorstw stara się o kredyt bankowy.

To bardzo mało. Nawet przy założeniu, że w kolejnych 6 miesiącach o kredyt ubiega się kolejne 10% firm, oznacza to, że w ciągu roku tylko jedno na pięć przedsiębiorstw stara się o finansowanie z banku. A – biorąc pod uwagę inne dane – otrzymuje je tylko ok. 14% małych i średnich firm.

Przyczyn, dla których firmy nie ubiegają się o kredyt bankowy, jest wiele. Wśród nich można wymienić m.in. brak takiej konieczności (małe firmy starają się finansować rozwój ze środków własnych), ale także wyśrubowane wymagania wielu banków, które bardzo często nie są dostosowane do specyfiki działania najmniejszych przedsiębiorstw.

Przede wszystkim małe szanse na kredyt mają firmy na starcie działalności. Większość banków przy udzielaniu pożyczki wymaga bowiem co najmniej kilkumiesięcznego stażu. Poza tym procedury w wielu instytucjach opierają się na tym, czy firma ma dodatni wynik finansowy. Z badania dotyczącego przyczyn ogłaszania upadłości przez firmy, opublikowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości („Obraz upadłości w Polsce”), wynika, że aż 50% przedsiębiorstw przez dłuższy czas osiągało jedynie minimalne zyski, a 15% miało stratę finansową w długim terminie. To oznacza, że takie przedsiębiorstwo nie przeszłoby standardowego procesu sprawdzania zdolności kredytowej.

Tu warto zauważyć, że osiąganie zysków – choć pożądane przez banki – nie leży w interesie małych firm. Im większy dochód, tym większy podatek do zapłacenia, tymczasem o wiele korzystniejsze z punktu widzenia przedsiębiorcy jest inwestowanie wolnych środków. Stąd rozsądnie zarządzający firmą przedsiębiorca stara się o wykazywanie wyniku bliskiego zeru, co dla ogromnej większości banków jest sygnałem, aby kredytu nie udzielać.

Poza tym w wielu bankach firma, która ma problemy z płatnościami na rzecz budżetu, nie ma szans na kredyt. Tymczasem z tych badań wynika, że 12% przedsiębiorstw zalegało z płatnościami podatkowymi lub do ZUS-u, zaś 11% miało problem z podatkami lokalnymi. Jeszcze więcej było takich przedsiębiorstw, które miały problemy z terminową płatnością na rzecz kontrahentów czy też z regulowaniem na czas zobowiązań finansowych.

Skutek często jest taki, że firma trafia do rejestrów prowadzonych przez biura informacji gospodarczej albo do spisu niesolidnych dłużników w Biurze Informacji Kredytowej, w którym gromadzone są informacje o tym, jak klienci spłacają kredyty. Te zapisy utrudniają lub uniemożliwiają zaciągnięcie kredytu, gdyż banki przed udzieleniem pożyczki sprawdzają wszelkie możliwe rejestry. I jeśli z danych tam zebranych wynika, że firma miała wcześniej kłopoty z terminowymi spłatami, to w najlepszym razie podwyższają jej oprocentowanie, w najgorszym zaś w ogóle nie chcą udzielić kredytu.

Nic dziwnego więc, że wielu przedsiębiorców po prostu rezygnuje z ubiegania się o kredyt bankowy. Ale nawet ci, którzy próbują uzyskać finansowanie, nie mają łatwo.

Spośród ubiegających się o kredyt małych i średnich firm blisko 1/3 (to wartość z danych resortu gospodarki) odchodzi z kwitkiem. Podstawowym powodem odmowy udzielenia kredytu jest zwykły brak zdolności kredytowej. Taką odpowiedź zazwyczaj słyszy około połowy przedsiębiorców, którzy nie dostają finansowania. Na drugim miejscu wśród powodów odmowy jest brak odpowiednich zabezpieczeń – w ten sposób uzasadnionych było ok. 25% odmów.

Tymczasem dostęp do finansowania w wielu przypadkach może zdecydować o być albo nie być firmy. Z badania PARP-u wynika na przykład, że powodem 14% upadłości był brak dostatecznych środków własnych w firmie. To oznacza, że bankructwa można by uniknąć, gdyby przedsiębiorcy udało się uzyskać dodatkowe wsparcie lub finansowanie.

Innym skutkiem problemów z dostępem do finansowania jest często stosunkowo wolny rozwój przedsiębiorstwa. Przy większych zasobach finansowych spora część firm, zwłaszcza najmniejszych, rosłaby w szybszym tempie niż obecnie.

Sposobem na poprawę dostępu małych i średnich firm do finansowania bankowego nie jest zmiana stylu ich funkcjonowania, ale inne podejście banków do wspierania niewielkich przedsiębiorców. Przede wszystkim banki nie powinny opierać się na wyniku finansowym, lecz na przepływach wewnątrz firmy. A więc powinny oceniać, czy przedsiębiorca ma stałych klientów i generuje stały przychód.

Ta zmiana podejścia banków już zaczyna być widoczna. Przykładem może być Idea Bank, który w trakcie analizy zdolności kredytowej firmy bierze pod uwagę to, czy generuje ona przychody oraz jakiej wielkości, a nie poziom zysku. Poza tym stara się znaleźć rozwiązania, które jeszcze bardziej uproszczą procedurę przyznawania kredytu oraz zmniejszą jego ryzyko, a więc i cenę. Tu przykładem może być współpraca z instytucjami rządowymi, dzięki której Idea Bank jest w stanie oferować kredyty z gwarancją de minimis albo ze wsparciem z inicjatywy JEREMIE.

Marek Siudaj, Tax Care

Udostępnij ten artykuł znajomym!